środa, 28 stycznia 2026

"Rumiankowa Dolina" Mirosława Kubiak. Recenzja.

„To jest właśnie to, czego najbardziej nie lubię. Ludzie zamiast się wspierać i dopingować, wolą wyszydzać i łamać. Tak nie powinno być. Trzeba podsycać w ludziach ich pasje i zainteresowania. Świat byłby wtedy dużo lepszy.”


Autor: Mirosława Kubiak

Tytuł: Rumiankowa dolina

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: 17 - 09 – 2025

Liczba stron: 336

Gatunek: powieść obyczajowa, romans

 

 


Czasem błędne decyzje prowadzą do niespodziewanych zmian.

Beata miała stabilne życie: męża, pracę i wygodne mieszkanie w Warszawie. Wszystko się zmieniło, gdy dowiedziała się o zdradzie i jednocześnie straciła pracę. Pod wpływem chwili kupiła stary dom na wsi, nie wiedząc, co ją czeka.

Przeprowadza się do Rumiankowej doliny, szukając spokoju i dystansu. Na miejscu poznaje kobiety, które również mają za sobą trudne doświadczenia. Dzięki ich wsparciu i nowemu otoczeniu Beata zaczyna powoli układać swoje życie od nowa.

Czy uda jej się znaleźć tu coś więcej niż tylko dach nad głową? Czy spokojne życie na wsi pozwoli jej zbudować nową przyszłość?


„Bo kiedy jedna rzecz się w życiu wali, niczym domino pociąga za sobą lawinę kolejnych.” 

„Rumiankowa Dolina” to pierwsza powieść autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. I choć książkę czyta się niezwykle lekko i szybko, to mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Jest takie powiedzenie: „ jak się wali, to się wali wszystko”. I tak też było w przypadku Beaty, głównej bohaterki powieści.

Do pewnego momentu jej życie było idealne. Świetna praca, stabilna i dająca satysfakcję oraz przynosząca duże dochody. Piękny dom, przystojny mąż i córka na studiach medycznych. Cóż chcieć więcej? Ale pewnego dnia, wszystko zaczyna się sypać.

Najpierw szef w pracy przypisuje jej zasługi młodszej pracownicy, która według Beaty nie ma doświadczenia i nie zna się na niczym, poza wskakiwaniem szefowi do łóżka. Ale, to nie jej sprawa. Później wyjazd relaksacyjny okazuje się porażką, a szybszy powrót do domu odkrywa prawdziwe oblicze męża. Na domiar złego, kilka dni później okazuje się, że zostaje bezrobotna i bez dachu nad głową, bo nie wyobraża sobie, by po zdradzie męża, mogła spać w domu, który będzie jej przypominał tamten wieczór.

niedziela, 18 stycznia 2026

"Zanim przekwitną wiśnie" Natalia Przeździk. Recenzja.

„Lubiła widok kwitnących wiśni. On jeden był równie piękny w marzeniach, jak i w rzeczywistości. Nawet jeśli nie mieszkało się w olśniewającej Japonii, gdzie Zycie zwalniało specjalnie po to, by celebrować ten krótki moment roku.”


Autor: Natalia Przeździk

Tytuł: Zanim przekwitną wiśnie

Wydawnictwo: Dobre Strony

Data wydania: 14 - 01 - 2026

Liczba stron: 320

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

 

 

Czy to możliwe, że w zaułkach pomiędzy krakowskimi kamienicami poczujemy się jak w Kraju Kwitnącej Wiśni? 

Ta powieść smakuje słodko-gorzko, niczym najlepsze mochi z dodatkiem owoców goya, a nad Plantami i Wawelem unoszą się echa azjatyckich historii, które rozpalają polskie serca…


Hanna i Majka w swoim domu na Podgórzu stworzyły świat wypełniony książkami, muzyką i dobrą herbatą. Matka i córka różnią się jak ogień i woda, ale łączą je miłość do Japonii oraz silna więź oparta na niezmiennych rytuałach i przeświadczeniu, że po życiu nie wolno się spodziewać zbyt wiele. Wszystko się zmienia, gdy podczas rutynowej wizyty u lekarza Hanna dowiaduje się, że jest poważnie chora. Przerażona kobieta trzyma w tajemnicy straszną diagnozę, pragnąc poradzić sobie z sytuacją na własnych zasadach, a nie w szpitalnej sali. Zmagając się z bólem, zaczyna dostrzegać cierpienie innych – bezdomnego mężczyzny przesiadującego na pobliskim placu oraz matki niepełnosprawnego dziecka.

W tym samym czasie Majka, zmylona perfekcyjną grą matki, w spokoju cieszy się nadchodzącą wiosną. Podczas jednego ze spacerów trafia do księgarni, w której znajduje nie tylko dobre lektury i wyśmienitą kawę, ale również człowieka, który jest wielbicielem wschodnich powieści. Młoda kobieta zaczyna coraz więcej czasu spędzać w niezwykłym miejscu, a czytane książki pozwalają jej lepiej zrozumieć siebie oraz relację łączącą ją z matką. Obie zdają się nie dostrzegać, że los jest jak bezlitosny wiatr, a ludzie jak płatki przekwitającego wiśniowego drzewa…


„Trudno jest ogarnąć piękno, jeśli ogląda się je samemu. We dwójkę jest weselej i wspomnienia zapisują się jakby wyraźniej”.

„Zanim przekwitną wiśnie” Natalii Przeździk, to powieść poruszająca trudne relacje rodzinne, oraz inspirowana kulturą japońską. Znajdziemy w niej mnóstwo smaczków, które pozwolą nam lawirować miedzy pięknym wiosennym Krakowem, który powoli budzi się do życia, po długiej zimie, a światem japońskich symboli, które sprawią, że poczujemy jej klimat jeszcze bardziej, doszukując się w nim ukojenia.

Hanna zawsze próbowała wpoić swojej córce Mai, że trzeba po ziemi stąpać mocno, a od ludzi trzymać się na uboczu. Maja nie miała przyjaciół, chłopaka. Jej światem były książki, które pozwalały jej przenieść się do świata, gdzie wszystko miało swój sens. Uwielbiała książki japońskie, oraz koreańskie, bowiem matka zaraziła ją miłością do krajów Dalekiego Wschodu. Często robiły sobie rytuały przy domowym sushi i zielonej herbacie. Ale nigdy nie marzyły, by tam pojechać, bojąc się po części, że ten piękny świat w ich marzeniach runie niczym domek z kart, a rzeczywistość okaże się inna. Aż do momentu, kiedy ich świat faktycznie runął, choć nie do końca zdawały sobie z tego sprawy, że ten proces właśnie się rozpoczął.

Wszelkie projekty i fotografie na tej stronie stanowią własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez naszej zgody jest zabronione. Copyright © 2018-2025 Anna&Sebastian