niedziela, 18 stycznia 2026

"Zanim przekwitną wiśnie" Natalia Przeździk. Recenzja.

„Lubiła widok kwitnących wiśni. On jeden był równie piękny w marzeniach, jak i w rzeczywistości. Nawet jeśli nie mieszkało się w olśniewającej Japonii, gdzie Zycie zwalniało specjalnie po to, by celebrować ten krótki moment roku.”


Autor: Natalia Przeździk

Tytuł: Zanim przekwitną wiśnie

Wydawnictwo: Dobre Strony

Data wydania: 14 - 01 - 2026

Liczba stron: 320

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

 

 

Czy to możliwe, że w zaułkach pomiędzy krakowskimi kamienicami poczujemy się jak w Kraju Kwitnącej Wiśni? 

Ta powieść smakuje słodko-gorzko, niczym najlepsze mochi z dodatkiem owoców goya, a nad Plantami i Wawelem unoszą się echa azjatyckich historii, które rozpalają polskie serca…


Hanna i Majka w swoim domu na Podgórzu stworzyły świat wypełniony książkami, muzyką i dobrą herbatą. Matka i córka różnią się jak ogień i woda, ale łączą je miłość do Japonii oraz silna więź oparta na niezmiennych rytuałach i przeświadczeniu, że po życiu nie wolno się spodziewać zbyt wiele. Wszystko się zmienia, gdy podczas rutynowej wizyty u lekarza Hanna dowiaduje się, że jest poważnie chora. Przerażona kobieta trzyma w tajemnicy straszną diagnozę, pragnąc poradzić sobie z sytuacją na własnych zasadach, a nie w szpitalnej sali. Zmagając się z bólem, zaczyna dostrzegać cierpienie innych – bezdomnego mężczyzny przesiadującego na pobliskim placu oraz matki niepełnosprawnego dziecka.

W tym samym czasie Majka, zmylona perfekcyjną grą matki, w spokoju cieszy się nadchodzącą wiosną. Podczas jednego ze spacerów trafia do księgarni, w której znajduje nie tylko dobre lektury i wyśmienitą kawę, ale również człowieka, który jest wielbicielem wschodnich powieści. Młoda kobieta zaczyna coraz więcej czasu spędzać w niezwykłym miejscu, a czytane książki pozwalają jej lepiej zrozumieć siebie oraz relację łączącą ją z matką. Obie zdają się nie dostrzegać, że los jest jak bezlitosny wiatr, a ludzie jak płatki przekwitającego wiśniowego drzewa…


„Trudno jest ogarnąć piękno, jeśli ogląda się je samemu. We dwójkę jest weselej i wspomnienia zapisują się jakby wyraźniej”.

„Zanim przekwitną wiśnie” Natalii Przeździk, to powieść poruszająca trudne relacje rodzinne, oraz inspirowana kulturą japońską. Znajdziemy w niej mnóstwo smaczków, które pozwolą nam lawirować miedzy pięknym wiosennym Krakowem, który powoli budzi się do życia, po długiej zimie, a światem japońskich symboli, które sprawią, że poczujemy jej klimat jeszcze bardziej, doszukując się w nim ukojenia.

Hanna zawsze próbowała wpoić swojej córce Mai, że trzeba po ziemi stąpać mocno, a od ludzi trzymać się na uboczu. Maja nie miała przyjaciół, chłopaka. Jej światem były książki, które pozwalały jej przenieść się do świata, gdzie wszystko miało swój sens. Uwielbiała książki japońskie, oraz koreańskie, bowiem matka zaraziła ją miłością do krajów Dalekiego Wschodu. Często robiły sobie rytuały przy domowym sushi i zielonej herbacie. Ale nigdy nie marzyły, by tam pojechać, bojąc się po części, że ten piękny świat w ich marzeniach runie niczym domek z kart, a rzeczywistość okaże się inna. Aż do momentu, kiedy ich świat faktycznie runął, choć nie do końca zdawały sobie z tego sprawy, że ten proces właśnie się rozpoczął.

W dniu kiedy Hanna usłyszała diagnozę, jej świat się zawalił. Nie spodziewała się, że nastąpi to tak szybko. Nie chciała i nie dopuszczała myśli, że może coś zmienić. Postanowiła zataić ten fakt przed córką i korzystać z ostatnich dni, tak jakby nic się nie wydarzyło. Ale się wydarzyło… powoli zaczęła odsuwać Majkę od siebie, a czas spędzała w parku, poznając ludzi, którzy zmienili jej podejście dożycia. Spotkała osoby, które z początku poddała ogromnej krytyce, sprawiły, że jej życie i postrzeganie świata, zmieniło się diametralnie.



Tym czasem niczego nieświadoma Majka, również odnalazła miejsce, które zmieniło jej postrzeganie świata i pozwoliło zrozumieć siebie i relacje z matką. Kawiarnioksięgarnia w której czas płynął nieśpiesznie, w przyjemnej atmosferze, wypełnionej zapachami książek na półkach, świeżo mielonej kawy i Mochi, które stało się jej odkryciem. Odkryciem drugim był zaś Tomek. Chłopak z sąsiedztwa, który do tej pory, przemykał w jej życiu jak cień, teraz stał się kimś, z kim miała o czym rozmawiać i mogła spędzać miło czas.



Czy ta relacja będzie miała szansę się rozwinąć? Czy Hanna zrozumie, jaką krzywdę wyrządziła córce i będzie próbowała naprawić swój błąd? Czy ich relacje uda się naprawić? I czy wystarczy czasu, zanim przekwitną wiśnie?

Tak pięknej i refleksyjnej książki już dawno nie czytałam. I wierzcie mi, naprawdę chłonęłam każdą stronę nieśpiesznie, delektując się pięknym Krakowem, piękną Japonią, do której zachęcały mnie opisy. I mimo iż w książce autorka poruszyła bardzo trudne tematy. Chorobę i relację, która była wręcz nie do pomyślenia, to ta książka zasługuje na półkę w biblioteczce z napisem „lektura obowiązkowa”.

To książka do czytania powoli, z kubkiem gorącej herbaty (najlepiej zielonej, by być jeszcze bliżej Japonii), pod kocykiem, przy świetle lampionu.



Co mnie jeszcze bardzo zaintrygowało, to odniesienie do książki „Zanim wystygnie kawa” Toshikazu Kawaguchi, o której wspomniała autorka i którą mam ochotę, po tej lekturze przeczytać. To wspomnienie o książce, myślę nie było przypadkowe. Bo jak u Natalii Przeździk kwiaty wiśni, mają tu symbolikę przemijania i ulotności chwil. Nie możemy tego procesu zatrzymać, ale możemy, być bardziej obecni w czyimś życiu. Tak myślę, że kawa u Toshikazu, jest tym symbolem, że nie możemy zatrzymać czasu, ale możemy naprawić coś co było, tylko musimy podjąć szybko decyzję i wrócić, nim ona wystygnie, bo inaczej zamienimy się w ducha i nie zrobimy już nic.

Podsumowując. Nie jest to powieść dla osób, które oczekują od książki szybkich i wartkich akcji, skierowana jest bardziej dla czytelników, którzy w książkach poszukują refleksji, spokoju i przestrzeni do osobistych przemyśleń.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was do tego, byście znaleźli czas i sięgnęli po tę książkę. Bo naprawdę warto. Polecam gorąco.



„(…) Kojarzysz mi się z wiśniami.

- Jestem kwaśna i mam w środku twardą pestkę? – zażartowała.

- Przynosisz radość, jak kwiat wiśnie na wiosnę.”

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Dobre Strony.

Zdjęcia z okładką książki wykonałam w programie graficznym przy pomocy AI.


Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tym co robię, możecie postawić wirtualną kawę. 

Wystarczy kliknąć w poniższy link. 

POSTAW NAM KAWĘ


Z pozdrowieniami Ania.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie projekty i fotografie na tej stronie stanowią własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez naszej zgody jest zabronione. Copyright © 2018-2025 Anna&Sebastian