„Nie chcę jednak myśleć, że wszystko w moim życiu jest na zawsze. Im jestem starsza, tym częściej dopuszczam do siebie inne pomysły na przyszłość, które mam gdzieś głęboko w podświadomości, a podpowiada mi je mój własny instynkt. Kto wie, może za jakiś czas, wszystko wywróci się do góry nogami? Jeśli tak ma być – proszę cię dobry losie, o zmiany tyko na lepsze.”
Autor: Weronika Psiuk
Tytuł: Szczęście ma smak szarlotki
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 17- 04 – 2024
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Mira – nauczycielka i matka siedmioletniej Marianny orientuje się, że do jej trzydziestych urodzin brakuje zaledwie pół roku.
Decyduje się wykorzystać ten czas na wprowadzenie w swoim życiu pewnych zmian. Postanawia sporządzić listę rzeczy, które chciałaby zrobić, zanim przekroczy tę magiczną granicę wieku. W realizacji planów pomagają jej wiecznie roześmiana przyjaciółka Łucja i opiekuńczy rodzice. Robią wszystko, co w ich mocy, by wspierać Mirkę w jej zaskakujących decyzjach.
Wszystko jednak zmienia jedno przypadkowe spotkanie z tajemniczym kelnerem…
Czy
Mira odnajdzie nowy cel w swoim życiu? Jak wiele razy będzie jej próbował w tym
przeszkadzać Jacek – były partner i ojciec Mani? I wreszcie – czy między
pieczeniem ciastek a przygotowywaniem słodkiego kremu można odnaleźć prawdziwą
miłość?
„Jak zwykle w takich momentach popisałam się elokwencją. Polonistka. Cały słownik w małym palcu, ale jak trzeba powiedzieć coś mądrego, to zawsze muszę się zaciąć.”
Czy „Szczęście ma smak szarlotki”? Tego próbuje dowieść Mira, Główna bohaterka książki Weroniki Psiuk.
Mira postanawia
zrobić listę rzeczy, które chciałaby zrobić przed trzydziestką. Brzmi nieźle.
Ale czy jest to wykonalne? Tym bardziej, że poza zwykłymi, wręcz banalnymi
marzeniami, są też, te bardziej skomplikowane i trudniejsze do realizacji. Np.:
wyjazd do Aten, zrobienie kursu cukierniczego i znalezienie normalnego faceta.
Czy to jest możliwe do zrealizowania?
I choć mogłoby się wydawać, że nie będzie łatwo, w życiu bywa tak, że jeśli o czymś marzymy, wszechświat troszkę nam w tym pomaga. A niekiedy, jest to o wiele łatwiejsze, jeśli mamy wspaniałą przyjaciółkę, jak Mania ma Łucję, która przyczynia się do pomocy, przy odhaczeniu kilku punktów.
„Łucja to jedyna osoba na świecie, którą czasem jednocześnie mam ochotę pogłaskać po głowie i rozszarpać na kawałki. Chociaż znamy się od podstawówki, ciągle mam wrażenie, że mogłybyśmy gadać godzinami i nie mamy dość.”

