niedziela, 8 lutego 2026

"Apartament pod Złotym Klonem" Barbara Kwinta. Recenzja,

„Z rozwalonym kolanem leci się do mamy. Ona najpierw ochrzania, że trzeba patrzeć pod nogi, ale zaraz potem sadowi cię na krześle, przeciera ranę wodą utlenioną, daje plasterek, tuli i robi ciasto z galaretką, a ty dostajesz do wylizania masę z serków homogenizowanych. I możesz nabierać ją paluchem prosto z garnka, choć normalnie to zakazane. I nic już wtedy nie boli. Nawet jeśli boli”.

Autor: Barbara Kwinta

Tytuł: Apartament pod Złotym Klonem

Wydawnictwo: Lira

Data wydania: 20 - 08 - 2025

Liczba stron: 304

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

 

 

Jesienne love story ze szczyptą komedii romantycznej i nutą kardamonu.

Liście wirują na wietrze, deszcz nie przestaje padać, a Amelia właśnie robi życiowy reset. Niespodziewanie kończy karierę, traci oszczędności i wraca do Krakowa. Do tego jej ukochany Vincent odszedł, a ona nie potrafi się z tym pogodzić. Dziewczyna zatrudnia się w hipsterskiej kawiarni i dorabia, sprzątając apartamenty. Jeden z nich, ten na ostatnim piętrze, pachnie jak nowy rozdział. W sam raz, by zaszyć się pod kocem, czytać thrillery i zapomnieć o świecie. Tylko że… ktoś już wpadł na ten sam pomysł. Kuba, brat właściciela, z bezczelnym uśmiechem i tajemnicą w oczach, też wybrał to miejsce na swoją kryjówkę. Czy to gotowy przepis na najbardziej zakręcone, miłosne Pumpkin Spice Latte sezonu?

Przygotuj ciepły koc, chusteczki i ulubiony napój. Wstaw do piekarnika śliwki pod kruszonką, wejdź do Apartamentu pod Złotym Klonem i rozkoszuj się pełną ciepła i humoru najnowszą powieścią Barbary Kwinty.


„Świat wymyślił babcie, żeby ludzie nie wyginęli”.

Są książki, które czyta się szybko, ale zapomina niemal od razu. Są też takie, które zostają z czytelnikiem na dłużej i właśnie do tej drugiej kategorii należy „Apartament pod Złotym Klonem” Barbary Kwinty. 

To powieść, która otula spokojem, a jednocześnie delikatnie porusza naszymi emocjami. Autorka zaprasza nas do świata, w którym codzienność miesza się z nadzieją na zmianę.

Amelia jest emerytowaną modelką, choć nie przekroczyła jeszcze trzydziestki. Ale jest już kobietą, której życie nieźle dało w kość.  Wraca do rodzinnego Krakowa i próbuje ponownie stanąć na własnych nogach. Zatrudnia się w kawiarni znajdującej się na jednym z osiedli w Apartamentowcu o pięknej nazwie w „Apartament pod Złotym Klonem”. Popołudniami zaś zamienia się we Wróżkę Czyścioszkę i sprząta apartamenty.


Korzystając z okazji, że właściciele jednego z nich, wyjechali na dłuższy pobyt za granicę, a ona zobowiązała się sprzątać od czasu do czasu mieszkanie, postanawia tam chwilowo zamieszkać, by pozbierać własne myśli i móc pobyć chwilę ze swoim Vincentem, za którym bardzo tęskni, i z którego nagłym odejściem, nie może się pogodzić.

Niestety na ten sam pomysł, wpada brat właściciela, który również potrzebuje spokoju i odosobnienia.

A skoro już się tam znaleźli postanawiają nie wchodzić sobie w drogę, bo są tam oczywiście nielegalnie, więc nie zamierzają wzbudzać żadnych podejrzeń, wśród innych mieszkańców. Ale, czy to będzie takie proste? Są sobie obcy, a jednak najwidoczniej los postawił ich na drodze w jakimś celu. Jakim i dlaczego? Oczywiście tego dowiecie się z książki.


„Między naiwnością a głupotą jest granica cienka jak pergamin”.

 Barbara Kwinta pisze lekko i naturalnie. Jej styl sprawia, że kolejne strony przewracają się niemal same, a czytelnik ma wrażenie, jakby zaglądał do życia ludzi, których mógłby spotkać tuż za rogiem. Bo poza Amelią i Kubą, poznamy jeszcze kilka postaci, które również odegrają ważna rolę.

Powieść toczy się swoim rytmem. Nie przyśpiesza, pozwala nam poznać bliżej bohaterów, zmierzyć się z ich przeszłością, zastanowić się, co my byśmy zrobili w podobnej sytuacji, i skłonić do refleksji.

„Cierpliwość to czekanie na coś, raczej dobrego. Skoro czekamy, to jest nam źle, czyli cierpimy”.

 


Dialogi między Amelią a Kubą, były momentami bardzo sarkastyczne, ale dzięki nim był i humor, i emocje i trochę dramatu. Wszystko to było bardzo autentyczne, a bohaterowie są po prostu zwyczajni, co sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić. Historia w niej zawarta, porusza ważne tematy, takie jak samotność, miłość, strata oraz potrzeba bliskości. 

„Apartament pod Złotym Klonem” to książka idealna dla osób, które lubią powieści obyczajowe z klimatem, spokojne, ale nie banalne. Skierowana jest moim zdaniem, dla tych, którzy cenią historie o drugich szansach, o potrzebie bliskości i o odwadze do zmian, nawet jeśli przychodzą one później, niż się spodziewaliśmy. 

Jeśli szukacie lektury na wieczór z herbatą, która pozwoli Wam zwolnić i na moment oderwać się od codziennego pośpiechu, „Apartament pod Złotym Klonem” będzie bardzo dobrym wyborem. To książka, do której chce się wracać myślami i którą z czystym sumieniem można polecić dalej. A ponadto powiem Wam, że mnie bardzo wzruszyła, więc tak jak Wydawca zamieścił w opisie książki, tak i ja potwierdzam… poza ciepłą herbatką i kocem, koniecznie zaopatrzcie się w chusteczki. Ale mam dla was też coś na osłodę, na końcu książki znajdziecie pyszne przepisy m.in. na Pumpkin Spice Latte oraz na pyszne Crumble z kruszonką. I tym zakończeniem, mam nadzieję, że Was przekonałam do przeczytania tej książki. Bo mimo iż jest w jesiennym klimacie, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć przez cały rok.

 


„Dziś na nic już nie trzeba czekać. Ani na dekoracje świąteczne. Ani na miłość. Ani na dobranockę o dziewiętnastej. Truskawek nie trzeba wypatrywać do maja. Nawet młodych ziemniaków w czerwcu. Wszystko jest. Już. Na wyciągnięcie kciuka”.

 Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Lira.

Kilka cytatów z książki:

„Pary pod parasolami idą tam, gdzie zakochani iść powinni. Do kawiarni, do tramwajów, w wąskie uliczki, w których można całować się bez świadków. Deszcz siąpi im na naiwne głowy. Pewnie myślą, że mają całą wieczność na tę miłość”.

„Chciałam już zawsze tańczyć z nim tę sambę. W zdrowiu i chorobie, w kredycie i po spłacie. W dresach i jedwabiach. Chciałam być jego. I żeby on był mój”.

„Też chce z tobą układać lego, jeść Carbonarę, kochać się, maczać truskawki w czekoladzie, skubać chałkę z marmoladą i robić inne przestępstwa”.


Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tym co robię, możecie postawić wirtualną kawę. 

Wystarczy kliknąć w poniższy link. 

POSTAW NAM KAWĘ


Z pozdrowieniami Ania.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie projekty i fotografie na tej stronie stanowią własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez naszej zgody jest zabronione. Copyright © 2018-2025 Anna&Sebastian