czwartek, 5 lutego 2026

"Ostatni z listy" Anna Rybakiewicz. Recenzja.

„Wiedziałem, że nie było najmniejszej możliwości, żeby to była ona. Jednak rozum mówił jedno, a serce podpowiadało drugie. Dwa lata temu czułem się podobnie. Wtedy też nie uwierzyłem, gdy mówiono, że było nas więcej. Nas - ocalałych. Że nie tylko mnie, Jurkowi Smurzyńskiemu i Piotrkowi Figurskiemu udało się przeżyć. Rozsiewane przez Niemców plotki miały nas wywabić z kryjówek, a tak naprawdę jedynie dodawały nam sił, żeby wytrzymać w nich jak najdłużej. I właśnie to sprawiło, że już na zawsze porzuciłem wszelką nadzieję.”

Autor: Anna Rybakiewicz

Tytuł: Ostatni z listy

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: 29 - 01 - 2025

Liczba stron: 432

Gatunek: powieść historyczna

 

 

Władysław każdą wolną chwilę spędza z dziewczyną, którą spotkał na dworcu w czasie ewakuacji. Aniela ucieka z Warszawy nie z powodu nadciągającej armii wroga, a z powodu zbrodni, której się dopuściła. Dziewczyna nie spodziewa się, że szukając bezpiecznego schronienia, odnajdzie także miłość.

Do Łomży na prośbę matki powraca Irena wraz z mężem i synem. Kobieta nie chce siedzieć bezczynnie, dlatego organizuje tajne nauczanie. Życie Tosi i Mariana Smurzyńskich wywraca się do góry nogami. Ich sklep przejmują Niemcy i teraz jest Nur für Deutsche, a mężczyzna musi pracować dla okupanta.

Wszyscy na pozór przystosowali się do wojennej rzeczywistości, jednak za plecami wroga robią wszystko, aby go osłabić. Gdy pewnego lipcowego poranka, niemieccy żandarmi pukają do drzwi ich mieszkań, dochodzi do tragedii. Okazuje się, że każdy z nich znajduje się na liście… Liście, która na zawsze odmieni ich los.

"Był to czwartek, 15 lipca 1943 roku. Nie wiedziałem, że było to apogeum „czarnego lipca” na ziemi łomżyńskiej. Nie wiedziałem też, że już nigdy Ich nie zobaczę, że już nigdy nie przekroczę progu naszego domu, że zamknął się pierwszy rozdział mojego życia."
Jerzy Smurzyński – ostatni ocalony z listy.


„Nic więcej nie miało już znaczenia, tylko ten niewielki skrawek ziemi. I nawet gdybym ze wszystkich sił starał się o nim zapomnieć, nie potrafiłem. Niczego w życiu już nie pragnąłem, o niczym nie marzyłem. Nic już nie miało większego znaczenia. Żyłem z dnia na dzień. Żaden wschód słońca czy jego zachód nie mógł tego zmienić. Nie, gdy moje serce skrywała tamta ziemia.”

Są książki, po które sięga się intuicyjnie jak po ciepły koc w chłodny wieczór. „Ostatni z listy” autorstwa Anna Rybakiewicz, wydany nakładem Wydawnictwo Filia, to właśnie taka powieść. 

To opowieść osadzona w realiach II wojny światowej. Autorka skupia się na zwykłych ludziach i ich codzienności, która z dnia na dzień zostaje brutalnie przerwana. Bohaterowie prowadzą swoje małe życia, mają plany, uczucia, nadzieje które w jednej chwili tracą.

Tytułowa lista nie jest już elementem fabuły, ale symbolem losu, który przestaje należeć do człowieka. Bo to teraz od niej zależy, kto ma szansę przeżyć.

 


Akcja powieści przenosi nas do Łomży i jej okolic w latach wojny i bezpośrednio po niej. Śledzimy losy kilku bohaterów.

Władysława, który w chaosie ewakuacji poznaje Anielę, dziewczynę uciekającą z Warszawy z tajemnicą na sercu. Ireny, która wraca do rodzinnego miasta i organizuje tajne nauczanie oraz Tosię i Mariana Smurzyńskich, których życie codzienne wywraca się do góry nogami, gdy ich sklep zostaje zajęty przez Niemców. 

Życie tych osób splata się z tragicznymi wydarzeniami 15 lipca 1943 roku, gdy niemieckie oddziały dokonują brutalnych aresztowań, wpisując mieszkańców na listę ludzi przeznaczonych na śmierć. Nagłe uderzenie wojennej brutalności niszczy ich plany, miłości i marzenia,  a jedynym, który przeżywa, jest Jerzy Smurzyński, tytułowy „ostatni z listy”, dzięki któremu powstała ta powieść.

 


Fabuła prowadzona jest wielotorowo, a poszczególne historie splatają się ze sobą w sposób naturalny i bardzo ludzki. To właśnie ten zabieg sprawia, że czytelnik nie odbiera wydarzeń jako odległej historii, ale jako coś bliskiego, niemal namacalnego. Wojna nie jest tu tłem, jest siłą, która wchodzi do domów, brutalnie rozdziela ludzi i zostawia po sobie pustkę.

„W czasie wojny człowiek uczy się, jak wiele można stracić w jednej chwili.”

Powieść dostarcza wiele emocji, ale najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje zwykłych ludzi wrzuconych w nieludzką rzeczywistość wojny.

To nie jest łatwa lektura, ale jest bardzo potrzebna. „Ostatni z listy” przypomina, że za każdą wojenną historią stoją konkretni ludzie i że pamięć o nich zaczyna się często właśnie od takich książek, a historie w niej zapisane potrafią ocalić to, co w rzeczywistości zostało brutalnie przerwane.

„Lista miała imiona, ale dla oprawców była tylko papierem.”

Polecam tę książkę tym, którzy lubią czytać powoli, uważnie i z refleksją. Lubią lekturę, emocjonalną i pisaną z szacunkiem do historii. To powieść, która zostaje w sercu na długo jeszcze po odłożeniu książki.

Ja osobiście po zakończeniu lektury długo siedziałam z myślami, a słowa wciąż krążyły gdzieś w powietrzu.


Autorka w powieści zostawia przestrzeń na refleksje,  na zatrzymanie się przy jednym zdaniu, jednym obrazie, jednej myśli. To właśnie ta powściągliwość sprawia, że emocje są tak prawdziwe i długo wybrzmiewają. Zachęcam Was gorąco, byście sięgnęli po tę książkę.

 „Ci, którzy przeżyli, nie zawsze czuli się zwycięzcami.”

Za egzemplarz recenzencki dziękują Wydawnictwu Filia.


Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tym co robię, możecie postawić wirtualną kawę. 

Wystarczy kliknąć w poniższy link. 

POSTAW NAM KAWĘ


Z pozdrowieniami Ania.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie projekty i fotografie na tej stronie stanowią własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez naszej zgody jest zabronione. Copyright © 2018-2025 Anna&Sebastian