„Wiedziałem, że nie było najmniejszej możliwości, żeby to była ona. Jednak rozum mówił jedno, a serce podpowiadało drugie. Dwa lata temu czułem się podobnie. Wtedy też nie uwierzyłem, gdy mówiono, że było nas więcej. Nas - ocalałych. Że nie tylko mnie, Jurkowi Smurzyńskiemu i Piotrkowi Figurskiemu udało się przeżyć. Rozsiewane przez Niemców plotki miały nas wywabić z kryjówek, a tak naprawdę jedynie dodawały nam sił, żeby wytrzymać w nich jak najdłużej. I właśnie to sprawiło, że już na zawsze porzuciłem wszelką nadzieję.”
Tytuł:
Ostatni z listy
Wydawnictwo:
Filia
Data wydania:
29 - 01 - 2025
Liczba stron:
432
Gatunek: powieść
historyczna
Władysław
każdą wolną chwilę spędza z dziewczyną, którą spotkał na dworcu w czasie
ewakuacji. Aniela ucieka z Warszawy nie z powodu nadciągającej armii wroga, a z
powodu zbrodni, której się dopuściła. Dziewczyna nie spodziewa się, że szukając
bezpiecznego schronienia, odnajdzie także miłość.
Do Łomży na prośbę matki powraca Irena wraz z mężem i synem. Kobieta nie chce
siedzieć bezczynnie, dlatego organizuje tajne nauczanie. Życie Tosi i Mariana
Smurzyńskich wywraca się do góry nogami. Ich sklep przejmują Niemcy i teraz
jest Nur für Deutsche, a mężczyzna musi pracować dla okupanta.
Wszyscy na pozór przystosowali się do wojennej rzeczywistości, jednak za
plecami wroga robią wszystko, aby go osłabić. Gdy pewnego lipcowego poranka,
niemieccy żandarmi pukają do drzwi ich mieszkań, dochodzi do tragedii. Okazuje
się, że każdy z nich znajduje się na liście… Liście, która na zawsze odmieni
ich los.
"Był to czwartek, 15 lipca 1943 roku. Nie wiedziałem, że było to apogeum
„czarnego lipca” na ziemi łomżyńskiej. Nie wiedziałem też, że już nigdy Ich nie
zobaczę, że już nigdy nie przekroczę progu naszego domu, że zamknął się
pierwszy rozdział mojego życia."
Jerzy Smurzyński – ostatni ocalony z listy.
„Nic więcej nie miało już znaczenia, tylko ten niewielki skrawek ziemi. I nawet gdybym ze wszystkich sił starał się o nim zapomnieć, nie potrafiłem. Niczego w życiu już nie pragnąłem, o niczym nie marzyłem. Nic już nie miało większego znaczenia. Żyłem z dnia na dzień. Żaden wschód słońca czy jego zachód nie mógł tego zmienić. Nie, gdy moje serce skrywała tamta ziemia.”
Są książki, po które sięga się intuicyjnie jak po ciepły koc w chłodny wieczór. „Ostatni z listy” autorstwa Anna Rybakiewicz, wydany nakładem Wydawnictwo Filia, to właśnie taka powieść.
To
opowieść osadzona w realiach II wojny światowej. Autorka skupia się na zwykłych
ludziach i ich codzienności, która z dnia na dzień zostaje brutalnie przerwana.
Bohaterowie prowadzą swoje małe życia, mają plany, uczucia, nadzieje które w
jednej chwili tracą.
Tytułowa
lista nie jest już elementem fabuły, ale symbolem losu, który przestaje należeć
do człowieka. Bo to teraz od niej zależy, kto ma szansę przeżyć.
Akcja
powieści przenosi nas do Łomży i jej okolic w latach wojny i bezpośrednio po
niej. Śledzimy losy kilku bohaterów.
Władysława, który w chaosie ewakuacji poznaje Anielę, dziewczynę uciekającą z Warszawy z tajemnicą na sercu. Ireny, która wraca do rodzinnego miasta i organizuje tajne nauczanie oraz Tosię i Mariana Smurzyńskich, których życie codzienne wywraca się do góry nogami, gdy ich sklep zostaje zajęty przez Niemców.
Życie
tych osób splata się z tragicznymi wydarzeniami 15 lipca 1943 roku, gdy
niemieckie oddziały dokonują brutalnych aresztowań, wpisując mieszkańców na
listę ludzi przeznaczonych na śmierć. Nagłe uderzenie wojennej brutalności
niszczy ich plany, miłości i marzenia, a
jedynym, który przeżywa, jest Jerzy Smurzyński, tytułowy „ostatni z listy”, dzięki
któremu powstała ta powieść.
Fabuła prowadzona jest wielotorowo, a poszczególne historie splatają się ze sobą w sposób naturalny i bardzo ludzki. To właśnie ten zabieg sprawia, że czytelnik nie odbiera wydarzeń jako odległej historii, ale jako coś bliskiego, niemal namacalnego. Wojna nie jest tu tłem, jest siłą, która wchodzi do domów, brutalnie rozdziela ludzi i zostawia po sobie pustkę.
„W czasie wojny człowiek uczy się, jak wiele można stracić w jednej chwili.”
Powieść dostarcza wiele emocji, ale najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje zwykłych ludzi wrzuconych w nieludzką rzeczywistość wojny.
To nie jest łatwa lektura, ale jest bardzo potrzebna. „Ostatni z listy” przypomina, że za każdą wojenną historią stoją konkretni ludzie i że pamięć o nich zaczyna się często właśnie od takich książek, a historie w niej zapisane potrafią ocalić to, co w rzeczywistości zostało brutalnie przerwane.
„Lista miała imiona, ale dla oprawców była tylko papierem.”
Polecam tę książkę tym, którzy lubią czytać powoli, uważnie i z refleksją. Lubią lekturę, emocjonalną i pisaną z szacunkiem do historii. To powieść, która zostaje w sercu na długo jeszcze po odłożeniu książki.
Ja
osobiście po zakończeniu lektury długo siedziałam z myślami, a słowa wciąż
krążyły gdzieś w powietrzu.
Autorka w powieści zostawia przestrzeń na refleksje, na zatrzymanie się przy jednym zdaniu, jednym obrazie, jednej myśli. To właśnie ta powściągliwość sprawia, że emocje są tak prawdziwe i długo wybrzmiewają. Zachęcam Was gorąco, byście sięgnęli po tę książkę.
„Ci, którzy przeżyli, nie zawsze czuli się zwycięzcami.”
Za egzemplarz recenzencki dziękują Wydawnictwu Filia.
Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tym co robię, możecie postawić wirtualną kawę.
Wystarczy kliknąć w poniższy link.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz