Poznaj moją recenzję książki „Dziewczyna w kolorze nadziei” Magdaleny Kordel. Wzruszająca historia o wojnie, stracie, miłości i nadziei na nowy początek.
„(…) w życiu najważniejsze jest teraz. Jutro dopiero będzie. Wczoraj już było. Nawet jeżeli tam zostawiłaś kawał serca, to nie ma do tego powrotu. A teraz daje ci to, co widzisz. I trzeba brać to, co jest da nas dobre.”
Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Dziewczyna w kolorze nadziei
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 20 - 05 - 2026
Liczba stron: 368
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Natalia przyjechała do Warszawy szukając
bezpieczeństwa, spokoju i jakiejś szansy dla siebie. W końcu znalazła dobrą
pracę w firmie zajmującej się renowacją mebli. Pojawia się upragniona
stabilizacja. Dziewczyna jest zadowolona, choć nie prowadzi bujnego życia
towarzyskiego ani uczuciowego i ciągle prześladują ją bolesne wspomnienia.
Pewnego dnia misternie układaną codzienność Natalii burzy upokarzająca próba
napaści ze strony jednego z pracowników. Choć niczemu nie zawiniła,
konsekwencje mogą spaść właśnie na nią, a na dodatek sprawca należy do rodziny
szefa.
Pełna humoru i ciepła opowieść o budowaniu na nowo swojego miejsca na ziemi i o
tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć wiarę w miłość
i bliskość.
„Wyciągniętych do ciebie rąk nie należy odtrącać, zaszumiały jej w głowie słowa babci. I zrobiło jej się ciepło na sercu.”
Są autorzy, po których książki sięga się z
ciekawością. Są też tacy, po których sięga się bez czytania opisu, bo wiadomo,
że po raz kolejny zabiorą czytelnika w piękną, poruszającą i pełną emocji
podróż. Dla mnie właśnie taką Autorką jest Magdalena Kordel. To jedna z moich
absolutnie ulubionych pisarek, której twórczości ufam bezgranicznie. Każda
kolejna premiera to dla mnie małe święto i wiem, że czeka mnie historia, która
poruszy serce.
„Dziewczyna w kolorze nadziei” to opowieść
niezwykle aktualna, wzruszająca i skłaniająca do refleksji. Magdalena Kordel po
raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach trudnych z ogromną
delikatnością, empatią i wrażliwością, nie odbierając przy tym czytelnikowi
nadziei.
„Magda powiedziała jej kiedyś: wybaczyć a zapomnieć to dwie różne sprawy. Trafiła w punkt.”
Główną bohaterką jest Natalia Szewkowycz, młoda
Ukrainka, która uciekła przed wojną, szukając w Polsce bezpieczeństwa i szansy
na nowe życie. Za sobą zostawiła nie tylko rodzinny dom, ale również
wspomnienia, których nie sposób wymazać. Wojna odebrała jej bliskich, poczucie
bezpieczeństwa i spokojną przyszłość. Choć fizycznie znalazła się z dala od
frontu, emocjonalnie każdego dnia mierzy się z traumą, stratą i tęsknotą za
tym, co już nigdy nie wróci.
Autorka bardzo wiarygodnie pokazuje, że wojna nie
kończy się w chwili przekroczenia granicy. Jej skutki bohaterowie noszą w sobie
przez długi czas. Strach, niepewność, żałoba i próba odnalezienia własnego
miejsca w obcej rzeczywistości stają się codziennością Natalii. To właśnie ten
aspekt książki poruszył mnie najmocniej. Magdalena Kordel pozwala czytelnikowi
zrozumieć, jak ogromny ciężar niosą osoby, które musiały zostawić całe swoje
dotychczasowe życie i z jaką traumą muszą się zmagać. Bo trudno jest to sobie
wyobrazić, co lepsze… cud, że się przeżyło i dostało drugą szansę od losu, oraz
obrazy tej przeszłości, które już do końca dni, będą w głowach tych osób? Czy lepiej
byłoby zginąć wraz z bliskimi? To naprawdę trudny temat i obyśmy nigdy tego nie
doświadczyli. Doświadczyła go jednak nasza bohaterka i próbuje sobie poradzić w
nowej rzeczywistości.
„Wiecie… Ja tam byłam – kontynuowała, patrząc w przestrzeń. – I powinnam zostać na zawsze. Razem z nimi! Jak ktoś przeżywa jako jeden z nielicznych, to nie jest wcale szczęście! To jest wielka kara, Dzień po dniu zadajesz sobie pytanie: czemu? Czemu oni, a nie ja? Czemu muszę pamiętać, zastanawiać się, rozszarpywać raz po raz serce na strzępy? Tęsknić i wiedzieć, że nic, absolutnie nic nie jest w stanie tej tęsknoty ugasić? Czemu? – powtórzyła i to pytanie zawisło między nimi.”
Los stawia na drodze Natalii Bernarda
Malinowskiego, właściciela firmy zajmującej się renowacją mebli. Bernard
również nie jest człowiekiem wolnym od bólu. Sam doświadczył straty i
samotności (nie będę tu jednak zdradzać szczegółów, byście mogli sami poznać tę
historię), dlatego doskonale rozumie, czym jest pustka po ukochanej osobie.
Ich relacja rozwija się powoli i bardzo
naturalnie. Nie jest to bajkowa miłość od pierwszego wejrzenia, lecz historia
dwojga ludzi, którzy uczą się ponownie ufać, otwierać na drugiego człowieka i
wierzyć, że szczęście może jeszcze zapukać do ich drzwi.
Ogromnym atutem powieści są bohaterowie
drugoplanowi. Stryj Bernarda – Gienek, jego przyjaciółka i zarazem sąsiadka
Bożenka. Pani Krysia – oddana pracownica Bernarda, której nic nie umknie.
Anastazja – przyjaciółka Natalii. Wszyscy wnoszą do historii ciepło, humor i
życiową mądrość. Dzięki nim nawet trudniejsze momenty przeplatane są uśmiechem,
a całość nabiera wyjątkowego, rodzinnego klimatu, z którego słynie twórczość
Magdaleny Kordel.
Autorka porusza również temat przekraczania
własnych granic, szacunku do drugiego człowieka, odnajdywania siły po traumatycznych
przeżyciach oraz budowania życia od nowa. To opowieść o tym, że nawet po
największej tragedii można znaleźć ludzi, którzy pomogą odzyskać wiarę w
przyszłość.
Bardzo podobało mi się także pokazanie, jak wiele
znaczą dobroć, empatia i zwykła ludzka życzliwość – wartości, których w
dzisiejszym świecie tak bardzo potrzebujemy.
Jak zawsze u Magdaleny Kordel nie zabrakło
pięknych opisów, ciepłej atmosfery, pyszności z cukierni na wspomnienie
których, przeszukiwałam szafki w poszukiwaniu „czegoś na ząb” i emocji, które
zostają z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu książki. Jej styl jest
niezwykle lekki, a jednocześnie potrafi dotknąć najczulszych strun. Czyta się
tę powieść z ogromną przyjemnością, choć momentami trudno powstrzymać
wzruszenie.
„Nie można karmić się tylko wspomnieniami, bo gdy tak się dzieje, już się nie żyje, a jedynie wegetuje.”
Ta książka jest dla mnie wyjątkowa również z
bardzo osobistego powodu. Miałam ogromne szczęście uczestniczyć w spotkaniu
autorskim z okazji premiery „Dziewczyny w kolorze nadziei”. Mogłam nie tylko
wysłuchać opowieści Magdaleny Kordel o kulisach powstawania jej książek, ale
również osobiście z nią porozmawiać, przytulić Ją i zdobyć autograf. To było
jedno z tych spotkań, które zostają w pamięci na bardzo długo. Za co ogromnie
losowi dziękuję, bo spełniło się jedno z moich największych marzeń.
Dlatego też na mojej półce stoją, aż dwa
egzemplarze tej powieści. Jeden otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem
W.A.B., drugi kupiłam podczas spotkania autorskiego, ponieważ chciałam, aby
dołączył do mojej kolekcji książek Magdaleny Kordel. Z dumą mogę powiedzieć, że
posiadam wszystkie dotychczas wydane przez Autorkę książki – również wznowienia
z pięknie barwionymi brzegami. To kolekcja, która ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną
i z każdą kolejną premierą powiększa się o następny wyjątkowy tom.
„Dziewczyna w kolorze nadziei” to historia o
miłości, która rodzi się z bólu, o ludziach próbujących poskładać swoje życie z
rozsypanych fragmentów oraz o nadziei, która potrafi rozświetlić nawet
najciemniejsze chwile. To książka pełna ciepła, wzruszeń i wiary w to, że warto
dać sobie drugą szansę.
Jeżeli szukacie powieści, która poruszy Wasze
serce, skłoni do refleksji, a jednocześnie pozostawi z poczuciem, że dobro
naprawdę istnieje, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Jestem przekonana, że
Natalia i Bernard na długo pozostaną w Waszej pamięci.
Dla mnie to kolejna piękna, mądra i niezwykle emocjonalna powieść Magdaleny Kordel, która tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest jedną z najlepszych autorek literatury obyczajowej w Polsce. Z całego serca polecam Wam gorąco wszystkie książki Autorki.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
Mam dla Was małą niespodziankę!
Jeśli marzycie o tym, aby „Dziewczyna w kolorze
nadziei” Magdaleny Kordel trafiła również na Waszą półkę, koniecznie
wypatrujcie moich kolejnych postów!
Już niebawem ruszy wyjątkowe rozdanie, w którym
będziecie mogli zdobyć egzemplarz tej pięknej i poruszającej powieści.
Szczegóły zdradzę już wkrótce, dlatego obserwujcie
Przy Kominku z Kawą, bądźcie aktywni i czujni... Nie będziecie chcieli tego
przegapić!
Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tym co robię, możecie postawić wirtualną kawę.
Wystarczy kliknąć w poniższy link.
Z pozdrowieniami Ania.
👉 Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i podlegają ochronie praw autorskich.
Zabrania się ich kopiowania, rozpowszechniania oraz wykorzystywania w jakiejkolwiek formie bez uprzedniej, pisemnej zgody autora.





Twoja recenzja pięknie pokazuje, jak literatura potrafi leczyć rany i budować mosty między trudną przeszłością a nadzieją na nowy początek.
OdpowiedzUsuńSposób, w jaki połączyłaś głęboką analizę traumy głównej bohaterki z ciepłem i życzliwością postaci drugoplanowych, doskonale oddaje esencję twórczości autorki. Wzrusza też Twój osobisty akcent związany ze spotkaniem autorskim oraz kolekcja, która ma tak ogromną wartość sentymentalną. Widać w tych słowach nie tylko profesjonalizm recenzenta, ale przede wszystkim wielkie serce do książek i ogromną wrażliwość na drugiego człowieka.
Twoja recenzja pięknie pokazuje, jak literatura potrafi leczyć rany i budować mosty między trudną przeszłością a nadzieją na nowy początek.
OdpowiedzUsuńSposób, w jaki połączyłaś głęboką analizę traumy głównej bohaterki z ciepłem i życzliwością postaci drugoplanowych, doskonale oddaje esencję twórczości autorki. Wzrusza też Twój osobisty akcent związany ze spotkaniem autorskim oraz kolekcja, która ma tak ogromną wartość sentymentalną. Widać w tych słowach nie tylko profesjonalizm recenzenta, ale przede wszystkim wielkie serce do książek i ogromną wrażliwość na drugiego człowieka.
Jaka piękna okładka. Na pewno zajrzę do tej powieści Magdy Kordel.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa tej historii.
OdpowiedzUsuń